poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 2 "A później żaden cię nie będzie chciał"

"Wszedłem do swojego pokoju kiedy.. "


Usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Dziwne a miałem wrażenie ,że mam go przy sobie a okazało się ,że został on w domu. Spojrzałem na wyświetlacz głośnego urządzenia i zdziwiłem się kto do mnie dzwoni.. Była to Lili , piękna długo włosa blondynka o oczach błękitnych jak niebo.. Spotykałem się kiedyś z nią lecz nam nie wyszło. Ona wyjechała z rodzicami do Francji i kontakt nam się urwał. Czego ona może ode mnie chcieć ?! Ostatni raz rozmawialiśmy jakieś 2 lata temu... No nic postanowiłem odebrać :
-Słucham?
-Cześć Con to ja Lili pamiętasz mnie jeszcze choć trochę?
Można było się domyślić ,że dziewczyna ma w tym momencie uśmiech na twarzy.Miała bardzo radosny głos..
-Hej Lil , pewnie,że pamiętam. Co tam u ciebie słychać? I czym zawdzięczam ten telefon?
-U mnie nic jakiś czas temu wróciłam do Londynu. Mieszkam w babci i dzwonie zapytać się czy nie miał byś ochoty się ze mną jutro spotkać? Oczywiście jeśli nie masz planów i twoja dziewczyna cię wypuści.. 
Dziewczyna?! O czym ona mówi przecież ja jej nie mam..
-Mówiąc słowa "twoja dziewczyna" co miałaś na myśli? A raczej kogo?
Zapytałem się Lil z miną mówiącą WTF .. Nie bardzo wiedziałem co mam myśleć...
-No a nie masz nikogo? Nie wierze Ball taki maczo i nie ma dziewczyny? Nie no trzeba to gdzieś zapisać hahaha..
-No widzisz zmieniłem się trochę..
-No to jak masz jakieś plany na jutro?
-W sumie to nie jeszcze..
-No to może spotkamy się tam gdzie zawsze chodziliśmy?
-Lili wiesz co ale z tego co mi wiadomo to ta lodziarnia jest zamknięta od dobrego roku.
-Ołł szkoda no to może w parku przy fontannie?
-No dobra to może o 12?
-To jesteśmy umówieni. Wiesz co ja muszę już kończyć. To do zobaczenia jutro Con.  
-Do zobaczenia.
Powiedziałem to bardziej do siebie niż do dziewczyny rozłączając się i odkładając telefon na szafkę nocną. Z szafy wyciągnąłem czystą bielizną i skierowałem się do swojej łazienki. Tam wziąłem długi gorący prysznic.. Mój umysł od razu zalał potok myśli które nie dawały mi od jakiegoś czasu spokoju. Gdy wyszedłem spod prysznica poczułem zimny powiew po moim rozgrzanym ciele w jednej chwili dostałem gęsiej skórki. Wytarłem się szybko oraz ubrałem i pobiegłem do łóżka gdzie szybko odpłynąłem w krainę słodkich marzeń...


***** Oczami Agaty *****


Zobaczyłam czekającą na mnie ciotkę. Była zła .. Tylko nie za bardzo wiedziałam co ja takiego zrobiłam aby mogła być na mnie wściekła.. Długo nie czekałam na wyjaśnienia ...
-Coś ty sobie myślała, że co możesz tak wychodzić i znikać ?! Nie dawałaś znaku życia! Ja rozumiem wszystko ale mogłaś przynajmniej do mnie zadzwonić ! Poinformować mnie o twoim późniejszym powrocie! Odprowadził cię chociaż ktoś czy jak zwykle wracałaś sama?!
-Też cię miło widzieć ciociu...
Powiedziałam to trochę zirytowana takim gadaniem.. Zawsze jak wracałam późniejszą pora to ona na mnie się darła...
-Agata ja mówię na poważnie...
Powiedziała to już znacznie spokojniej .. Widać było, że te pierwsza złość już jej minęła i starała się opanować i szczerze powiem ,że wychodziło jej to jak nigdy dotąd...
 -No ja przecież też..
-Gdzie byłaś?
-W studiu trochę nam się przedłużyło...
-To nie mogłaś zadzwonić?!
-Telefon mi padł.. Nie miałam jak..
-Dobra powiedzmy ,że Ci wierzę... 
-A ktoś cię odprowadził?! 
-Ciociuuuu...
-No co mam prawo wiedzieć jesteś jeszcze nie pełnoletnia.
Już bez słowa poszłam do salonu w spokoju zjeść śniadanie, które sobie przygotowałam. Rozsiadłam się wygodnie na kanapie i włączyłam telewizor. Ale chyba nie było dane mi posiedzieć samej i pooglądać jakiś głupi serial.. Zaraz do pokoju wleciała Cami krzywiąc się widząc mnie jak zajadam się naleśnikami.
-Co ty robisz?!
-Jem nie widać?
Ja i Cami nie za bardzo za sobą przepadamy, może dlatego, że jesteśmy w tym samym wieku i jedna próbuje być lepsza od drugiej? W sumie nie wiem..Nie umiem tego wytłumaczyć..
-Widać... A później żaden cię nie będzie chciał i zostaniesz starą panną z wielką gromadą kotów na głowie..
-Wiesz..Mi w przeciwieństwie do ciebie to nie grozi...
-Dziewczyny!
I w tym momencie weszła do pomieszczenia najstarsza z nas... Amanda...
-Co?!
Mówimy obie w tym samym czasie..
-Przestańcie.. Bo was nie da się już słuchać.. Mama już wyszła?
-Tak.
Odpowiada Camila.
-Macie jakieś plany na dziś?
-Ja idę się spotkać z Niall'em w parku a Cami pewnie do Asha. Bo co ona może innego robić..
Mówię i patrze na wyraz twarzy mojej siostry. Jej mina jest bez cenna.
-HA HA.. Dla twojej wiadomości Ash pzychodzi dziś do mnie... A poza tym co? Zazdrościsz mi ,że ja spotykam się z kimś a ty nie?
-A skąd ty taka pewna tego ,że nikogo nie mam?
-Dziewczyny dosyć! Nie macie nic lepszego do roboty?!
-Masz racje.. Ja muszę się ogarnąć...
Mówię po czym wychodzę z salonu kierując się do swojego pokoju zachodząc przez kuchnię i odstawiając pusty talerz. Wchodząc po schodach zastanawiam się w co się ubrać... Po przekroczeniu progu pokoju postanawiam postawić na czarną spódniczkę do tego biało-czarną bluzkę, która sięga ni do pępka ukazując mój kolczyk.Włosy zostawiam rozpuszczone i robię lekki makijaż. Szczerze myślałam ,że będę gorzej w tym wyglądać a jednak jest w miarę ładnie. Kiedy patrzę na zegarek jest 12 więc powinnam już wychodzić ,ponieważ z blondasem umówiłam się na 12:30 więc szybko zbiegam po schodach mało się nie zabijając o własne nogi. Szybko zakładam swoje convers'y i rzucam szybkie "pa" w strone dziewczyn, zgarniając po drodze po torebkę. I wychodzę z domu zakładając słuchawki i puszczając swoją ulubioną piosenkę zmierzam ku celowi...
 Kiedy docieram na miejsce Niall  już na mnie czeka i patrzy w moją stronę. Ale ja dostrzegam kogoś jeszcze.. Czy to?! Nie to nie możliwe?! Czyżby to była ona?!








________________________________

Trututu xD tak więc już jest 2 rozdział! :D 
Mam nadzieję ,że wam się spodoba :3
Przpraszam ,że tak długo trzeba było na niego czekać
ale wiecie ... nowa szkoła, dużoooo nauki i tak jakoś wyszło :/
No ale już jest :3
Przy okazji chciałam wam życzyć szczęśliwego Nowego Roku <3
Do zobaczenia już niedługo :3