poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 2 "A później żaden cię nie będzie chciał"

"Wszedłem do swojego pokoju kiedy.. "


Usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Dziwne a miałem wrażenie ,że mam go przy sobie a okazało się ,że został on w domu. Spojrzałem na wyświetlacz głośnego urządzenia i zdziwiłem się kto do mnie dzwoni.. Była to Lili , piękna długo włosa blondynka o oczach błękitnych jak niebo.. Spotykałem się kiedyś z nią lecz nam nie wyszło. Ona wyjechała z rodzicami do Francji i kontakt nam się urwał. Czego ona może ode mnie chcieć ?! Ostatni raz rozmawialiśmy jakieś 2 lata temu... No nic postanowiłem odebrać :
-Słucham?
-Cześć Con to ja Lili pamiętasz mnie jeszcze choć trochę?
Można było się domyślić ,że dziewczyna ma w tym momencie uśmiech na twarzy.Miała bardzo radosny głos..
-Hej Lil , pewnie,że pamiętam. Co tam u ciebie słychać? I czym zawdzięczam ten telefon?
-U mnie nic jakiś czas temu wróciłam do Londynu. Mieszkam w babci i dzwonie zapytać się czy nie miał byś ochoty się ze mną jutro spotkać? Oczywiście jeśli nie masz planów i twoja dziewczyna cię wypuści.. 
Dziewczyna?! O czym ona mówi przecież ja jej nie mam..
-Mówiąc słowa "twoja dziewczyna" co miałaś na myśli? A raczej kogo?
Zapytałem się Lil z miną mówiącą WTF .. Nie bardzo wiedziałem co mam myśleć...
-No a nie masz nikogo? Nie wierze Ball taki maczo i nie ma dziewczyny? Nie no trzeba to gdzieś zapisać hahaha..
-No widzisz zmieniłem się trochę..
-No to jak masz jakieś plany na jutro?
-W sumie to nie jeszcze..
-No to może spotkamy się tam gdzie zawsze chodziliśmy?
-Lili wiesz co ale z tego co mi wiadomo to ta lodziarnia jest zamknięta od dobrego roku.
-Ołł szkoda no to może w parku przy fontannie?
-No dobra to może o 12?
-To jesteśmy umówieni. Wiesz co ja muszę już kończyć. To do zobaczenia jutro Con.  
-Do zobaczenia.
Powiedziałem to bardziej do siebie niż do dziewczyny rozłączając się i odkładając telefon na szafkę nocną. Z szafy wyciągnąłem czystą bielizną i skierowałem się do swojej łazienki. Tam wziąłem długi gorący prysznic.. Mój umysł od razu zalał potok myśli które nie dawały mi od jakiegoś czasu spokoju. Gdy wyszedłem spod prysznica poczułem zimny powiew po moim rozgrzanym ciele w jednej chwili dostałem gęsiej skórki. Wytarłem się szybko oraz ubrałem i pobiegłem do łóżka gdzie szybko odpłynąłem w krainę słodkich marzeń...


***** Oczami Agaty *****


Zobaczyłam czekającą na mnie ciotkę. Była zła .. Tylko nie za bardzo wiedziałam co ja takiego zrobiłam aby mogła być na mnie wściekła.. Długo nie czekałam na wyjaśnienia ...
-Coś ty sobie myślała, że co możesz tak wychodzić i znikać ?! Nie dawałaś znaku życia! Ja rozumiem wszystko ale mogłaś przynajmniej do mnie zadzwonić ! Poinformować mnie o twoim późniejszym powrocie! Odprowadził cię chociaż ktoś czy jak zwykle wracałaś sama?!
-Też cię miło widzieć ciociu...
Powiedziałam to trochę zirytowana takim gadaniem.. Zawsze jak wracałam późniejszą pora to ona na mnie się darła...
-Agata ja mówię na poważnie...
Powiedziała to już znacznie spokojniej .. Widać było, że te pierwsza złość już jej minęła i starała się opanować i szczerze powiem ,że wychodziło jej to jak nigdy dotąd...
 -No ja przecież też..
-Gdzie byłaś?
-W studiu trochę nam się przedłużyło...
-To nie mogłaś zadzwonić?!
-Telefon mi padł.. Nie miałam jak..
-Dobra powiedzmy ,że Ci wierzę... 
-A ktoś cię odprowadził?! 
-Ciociuuuu...
-No co mam prawo wiedzieć jesteś jeszcze nie pełnoletnia.
Już bez słowa poszłam do salonu w spokoju zjeść śniadanie, które sobie przygotowałam. Rozsiadłam się wygodnie na kanapie i włączyłam telewizor. Ale chyba nie było dane mi posiedzieć samej i pooglądać jakiś głupi serial.. Zaraz do pokoju wleciała Cami krzywiąc się widząc mnie jak zajadam się naleśnikami.
-Co ty robisz?!
-Jem nie widać?
Ja i Cami nie za bardzo za sobą przepadamy, może dlatego, że jesteśmy w tym samym wieku i jedna próbuje być lepsza od drugiej? W sumie nie wiem..Nie umiem tego wytłumaczyć..
-Widać... A później żaden cię nie będzie chciał i zostaniesz starą panną z wielką gromadą kotów na głowie..
-Wiesz..Mi w przeciwieństwie do ciebie to nie grozi...
-Dziewczyny!
I w tym momencie weszła do pomieszczenia najstarsza z nas... Amanda...
-Co?!
Mówimy obie w tym samym czasie..
-Przestańcie.. Bo was nie da się już słuchać.. Mama już wyszła?
-Tak.
Odpowiada Camila.
-Macie jakieś plany na dziś?
-Ja idę się spotkać z Niall'em w parku a Cami pewnie do Asha. Bo co ona może innego robić..
Mówię i patrze na wyraz twarzy mojej siostry. Jej mina jest bez cenna.
-HA HA.. Dla twojej wiadomości Ash pzychodzi dziś do mnie... A poza tym co? Zazdrościsz mi ,że ja spotykam się z kimś a ty nie?
-A skąd ty taka pewna tego ,że nikogo nie mam?
-Dziewczyny dosyć! Nie macie nic lepszego do roboty?!
-Masz racje.. Ja muszę się ogarnąć...
Mówię po czym wychodzę z salonu kierując się do swojego pokoju zachodząc przez kuchnię i odstawiając pusty talerz. Wchodząc po schodach zastanawiam się w co się ubrać... Po przekroczeniu progu pokoju postanawiam postawić na czarną spódniczkę do tego biało-czarną bluzkę, która sięga ni do pępka ukazując mój kolczyk.Włosy zostawiam rozpuszczone i robię lekki makijaż. Szczerze myślałam ,że będę gorzej w tym wyglądać a jednak jest w miarę ładnie. Kiedy patrzę na zegarek jest 12 więc powinnam już wychodzić ,ponieważ z blondasem umówiłam się na 12:30 więc szybko zbiegam po schodach mało się nie zabijając o własne nogi. Szybko zakładam swoje convers'y i rzucam szybkie "pa" w strone dziewczyn, zgarniając po drodze po torebkę. I wychodzę z domu zakładając słuchawki i puszczając swoją ulubioną piosenkę zmierzam ku celowi...
 Kiedy docieram na miejsce Niall  już na mnie czeka i patrzy w moją stronę. Ale ja dostrzegam kogoś jeszcze.. Czy to?! Nie to nie możliwe?! Czyżby to była ona?!








________________________________

Trututu xD tak więc już jest 2 rozdział! :D 
Mam nadzieję ,że wam się spodoba :3
Przpraszam ,że tak długo trzeba było na niego czekać
ale wiecie ... nowa szkoła, dużoooo nauki i tak jakoś wyszło :/
No ale już jest :3
Przy okazji chciałam wam życzyć szczęśliwego Nowego Roku <3
Do zobaczenia już niedługo :3












środa, 3 września 2014

Rozdział 1: "Jak chcesz pogadać to możesz mnie odprowadzić do domu"

Zjechałyśmy windą na 6 piętro. Jakaś zgraja już czekała  przed pokojem. Nie mogłam uwierzyć. Tam stali nie kto inny niż The Vamps. Czy to właśnie ich miałam przydzielonych. Miałam ochotę się na nich rzucić. Od jakiś dwóch lat byłam Vampette. Kochałam ich i miałam nadzieję ,że kiedyś ich spotkam i powiem im jak bardzo im dziękuję za to co dla mnie zrobili chociaż mnie nie znali. Mogliby mnie wziąć za jakąś psychiczną. Ale ja taka nie byłam. Po cichu zanim się zbliżyłyśmy do chłopaków zapytałam się Monik czy to ich mam dziś nagrywać brunetka odpowiedziała ,że tak. Byłam już w siódmym niebie. Cieszyłam się jak małe dziecko ,ponieważ nie codziennie się spotyka swoich idoli i jeszcze nie spędza się z nimi ponad kilku godzin co najwyżej kilka minut. A ja?! Miałam spędzić z nimi cały ranek i kawałek popołudnia bo mieli nagrać aż pięć piosenek. Doszliśmy do nich Monik od razu przedstawiła mnie chłopakom.
- Słuchajcie to jest Agata przez jakiś czas będzie nagrywać wasze piosenki zamiast Daniell. Agata to jest Bradley, Connor, James, Tristan.
- Miło mi.
Powiedziałam i podałam każdemu z nich rękę jeszcze raz się przedstawiając. Jejku jakie oni mieli piękne uśmiechy. Najsłodszy uśmiech miał ConCon później był James następny tak naprawdę na równi Brad i Tris. Cieszyłam sie bo miałam możliwość patrzenia na ich słodkie uśmiechy przez dłuższy czas. Kiedy skończyliśmy się przedstawiać dostałam od Monik wszystkie mi potrzebne rzeczy na dzisiejszy dzień. Chodzi to o to jakie piosenki maja nagrać i jakie już nagrali itp. Z tego co wynikało z rozpiski mieli nagrać dziś kilka swoich między innymi: "Somebody to you" , "Smile" oraz "Move My Way" a także kilka crovel'ów takich jak: "Are You Gonna Be My Girl" czy "Why'd you call me when you're High?". Od razu doszliśmy do wniosku ,że nie mamy na co czekać i zabraliśmy się do pracy. Wszystko skończyliśmy nagrywać jakieś 10 godzin później ale nikt nie był z nas zmęczony, ponieważ skończylibyśmy to dużo wcześniej ale chłopaki musieli się wygłupiać jak oni to nazwali ale mi się wydaje ,że to była tylko popisówka. Z nami w studiu siedziała jeszcze jedna dziewczyna. Blondynka o imieniu Ally. Była bardzo miła. Pożegnałam się ze wszystkimi, już miałam wychodzić gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko powiedziałam "proszę" gdy nagle wrota się otworzyły ukazując blond czuprynę. 
-Przeszkadzam ? 
-Pewnie ,że nie ,właśnie miałam wychodzić a ty ? Nie poszedłeś z chłopakami?
-Poszedłem tylko... Mam jeszcze pytanie... Ale nie wiem czy powinienem...
Chłopak zaczął się jąkać a ja ledwie rozumiałam to co do mnie mówił. 
-Jakie ? Nie bój się nie gryzę. 
Posłałam blondynowi ciepły uśmiech aby nabrał większej pewności siebie...
-Nie dobra kiedy indziej się zapytam, teraz pewnie śpieszysz się do domu... Nie zatrzymuje już cię...
-W sumie nie bardzo mi się śpieszy... Tylko jestem trochę głodna... Co to było za pytanie ? Możesz mi zaufać.
-Nie bo to pytanie przemieni się w rozmowę... A ty jesteś głodna ,więc idę. Do zobaczenia.
-Connor ...
-Hmm ???
-Emmm... Jak chcesz pogadać to możesz mnie odprowadzić do domu. Oczywiście jeśli nie masz planów i masz na to ochotę...
Nic nie odpowiedział. Zrobił tylko smutną minę. Tak jakbym coś powiedziała nie tak. Po głowie chodziły mi słowa ,które dopiero teraz zrozumiałam jak musiały zabrzmieć. Nieee... A może jednak ?!
-Co?
-Przecież nic nie mówię...
-Ale zrobiłeś taką minę...
-Zdaje Ci się. To jak idziemy ?
Te ostatnie słowa powiedział już z uśmiechem na twarzy. Po pięciu minutach wyszliśmy z budynku i szliśmy w stronę mojego domu. Przez jakieś dziesięć minut panowała między nami niezręczna cisza. Blondyn zastanawiał się nad czymś a ja w swojej głowie próbowałam ułożyć jakąś rozmowę, lecz nie za bardzo mi wychodziło. Postanowiłam jednak powstrzymać niezręczną cisze ...
-Tooo jakie było to twoje pytanie?
Connor przy moich słowach wrócił do rzeczywistości.
-Jakie pytanie ?!
-Nie wiem nie powiedziałeś mi go.
-A już wiem... Słuchaj bo mam mały problem i potrzebuje porady a raczej pomocy...
-Mów co to za problem postaram się pomóc.
-Chodzi o dziewczynę ...
A więc jednak podoba mu się ktoś ... Szkoda bo to oznacza ,że nie mam najmniejszych szans na to by mnie zauważył... Nie wiem czemu zachciało mi się płakać ale za wszelką cenę chciłam to ukryć...
-Nie bardzo wiem w czym ja mam Ci pomóc...
-Już tłumacze... Chodzi mi o dziewczynę, którą nie dawno poznałem nie jestem pewien czy mogę zrobić pierwszy krok by ją lepiej poznać...
-Podoba Ci się?
-Bardzo.
-To zagadaj do niej.
-No ale nie wiem o niej nic... A co jeśli ma chłopaka ?
-Powiedz, która to się podpytam.
Czułam jak ślina staje mi w gardle. Ciekawe co to za farciara...
-Nie ?!
Powiedział to jakby miał coś do ukrycia... Ale czego ja się spodziewałam znamy się aż jeden dzień to przecież oczywiste ,że nie powie... Właśnie wtedy wpadłam na genialny pomysł.
-Skoro nie chcesz mi powiedzieć poproś któregoś z chłopaków niech oni to zrobią.
-W sumie nawet niezły pomysł.
Mimo ,że było już ciemno widziałam jak się uśmiecha. 
-No to jesteśmy.
Powiedziałam spoglądając na dom po mojej prawej stronie. Był wielki. Zawsze chciałam mieć taki dom, ładnie ozdobiony, z pięknym i przytulnym wnętrzem. Jeszcze kiedyś będę go mieć. Dom w którym wychowam swoje dzieci ... Będę miała szczęśliwą i pełną rodzinę ...
-No to dzięki za świetny pomysł i w takim razie do zobaczenia.
-Nie ma za co. Na razie.
Pożegnaliśmy się ja poszłam w kierunku drzwi a chłopak zniknął mi w ciemnościach. Zakładam ,że pewnie też poszedł do domu. Nie bardzo wiedziałam co mam o tym myśleć... Kim była tajemnicza dziewczyna o której mówił ?! Te jak i wiele innych pytać zadręczały mnie cały wieczór. Ok 2 w nocy usnęłam przebrana w piżamę. 


***** Oczkami Connor'a *****



Jeśli ona nie czuje tego samego co ja? Jeśli ma chłopaka? Co jeśli ona mnie nie polubi? Te pytania chodziły mi przez całą noc ... Pomysł Agaty jest rewelacyjny ale ma swoje wady... Przecież nie chce ,żeby któryś z chłopaków o tym wiedział a jeszcze bardziej ,żeby wiedział co to za jedna ... I co ja mam teraz zrobić ... Szedłem tak rozmyślając ok 20 minut. Kiedy tylko otworzyłem drzwi do domu od razu zaatakowała mnie mama.

-Gdzieś ty był ?! Nie dałeś żadnego znaku życia! Ja tu od zmysłów odchodzę a ty świetnie się bawisz ?! Co ty matkę do grobu chcesz już  wpędzić ?!
Myślałem ,że zaraz mnie pobije, była wściekła no ale po części jej się nie dziwie bo  jest dobrze po 23 a przecież mówiłem ,  że wrócę do domu około 20. 
-Mamo spokojnie , mam już 18 lat i nie czyje potrzeby abyś o wszystkim musiała wiedzieć... Trzeba było iść spać i się o mnie nie martwić...
-Łatwo Ci mówić ...
Wszedłem do swojego pokoju kiedy ...
   















_______________________________________________
Hejo <3 Tak oto mamy 1 rozdział :3
Przepraszam ,że kazałam wam tak długo czekać ale w
wakacje nie było za bardzo czasu a teraz zaczęła się jeszcze
szkoła .. I tak jakoś wyszło
ale już jest i mam nadzieję ,że wam się spodoba :)
Czekam na wasze komentarze z motywacją lub
z krytyką :3
Buziaki :*


środa, 11 czerwca 2014

Prolog: "No to może być piątek?!"

Mam na imię Agata od dwóch lat mieszkam w Londynie z moją ciotką jej mężem a także dwiema córkami . Moją pasją jest muzyka, piszę i komponuję a moje wszystkie utwory może tylko usłyszeć co najwyżej mój przyjaciel Niall. Czemu robię to skoro nikt nie może ich usłyszeć?! W sumie to nie wiem, może dla tego ,że i tak nigdy bym się nie odważyła ich zaśpiewać przed większą publicznością niż Nini ...
Dziś mam pierwszy dzień w pracy ... Moja ciocia załatwiła mi praktyki w wytwórni płyt, ponieważ doszła do wniosku ,że choć w małym stopniu będę mogła mieć coś wspólnego z muzyką ... Dzień zaczęłam jak każdy inny. Wstałam o 7:00 ponieważ na 9:00 miałam być już w studiu. Poszłam się ogarnąć, zrobiłam lekki makijaż oraz uczesałam włosy w wysokiego kucyka z którego później zrobiłam sobie warkocza. Zeszłam na dół do kuchni w której już czekała na mnie ciocia z kubkiem herbaty malinowej oraz naleśnikami. Czyli takim śniadaniem jakim uwielbiałam ...
- Jak się spało niunia ?
- Tak jak zawszę.
Posłałam cioci uśmiech który ona odwzajemniła. Zjadłam śniadanie i wypiłam herbatę. Kiedy skończyłam brudne naczynia wstawiłam do zmywarki kiedy przyszedł do nas wujek.
- Witam wszystkich.
- Hejka.
Odpowiedziałam ja a ciocia jak to przystało na ich związek przywitali się pocałunkiem. Widać było po tym jak się zachowują ,że bardzo się kochają i są ze sobą szczęśliwi. Nie wiem czemu ale i ja czekałam na tego jedynego, nigdy nie chciałam być z kimś tylko dla szpanu. A poza tym nigdy nie interesowało się mną zbyt dużo chłopaków. Może dla tego ,że noszę okulary?! Może przez mój charakter?! Jest on ciężki ponieważ mam go po mamie. jestem strasznie upartą osobą no i szczerą czasami zbyt szczerą. A tak z innej strony ciekawa jestem jak Horan ze mną wytrzymywał ... Znaliśmy się już dwa lata. Poznaliśmy się na lotnisku, nie zauważyłam go a on mnie i wpadliśmy na siebie. On z tego wyszedł cały ja już trochę mniej ponieważ miałam kubek z kawą, na moje szczęście już zimną. Kiedy się zderzyliśmy ja upadłam i wylałam kawę na siebie. Chłopak tylko przestraszył się bo nawet nie drgnął. Pamiętam to jak dziś, przepraszał mnie za zniszczoną bluzkę.
- Jejku bardzo cię przepraszam nie zauważyłem cię, obiecuję oddam Ci za tę bluzkę. Powiedź mi tylko ile ona kosztowała.
- Nic się nie stało, każdemu się zdarza a poza tym ja też cię nie zauważyłam. A za bluzkę oddawać nie musisz.
- Ale wszystko jest ok?!
- Tak.
- To dobrze.
Posłałam wtedy chłopakowi ciepły uśmiech na znak ,że jest wszystko okej. Myślałam ,że już mogę iść dalej lecz chłopak mnie jeszcze zagadał.
- Jestem Niall.
- Agata.
- Miło mi.
- Mi również.
 Razem z blondynem podaliśmy sobie ręce, chłopak uśmiechnął się do mnie teraz. Na co ja zareagowałam ponownie.
-Nie jesteś stąd? Prawda?!
- A skąd takie wnioski?
- Masz inny akcent.
- Aż tak bardzo się różnię?
 - Jeśli się z tobą rozmawia to tak.
Znów się uśmiechnął. Ukazując swój aparat na zęby. Nie powiem zrobił na mnie wtedy wrażenie. Nie codziennie się spotyka takie ciacho. Niall jest blondynem o niebieskich oczach, chociaż tak na prawdę jest brunetem ale twierdził ,że tak wygląda lepiej. Ale ja i tak wiedziałam ,że jest mu ładnie w każdym kolorze włosów. Pamiętam ,że się wtedy zamyśliłam ale chłopak szybko mnie wyrwał z mojego transu.
- Jesteś tutaj?!
- Emmm ... Tak. przepraszam. Zamyśliłam się. Możesz powtórzyć co do mnie mówiłeś?!
-Pewnie. Skąd jesteś?
- Z Polski.
- To co tutaj robisz ?
- Przyleciałam do cioci.
- Na długo ?
- Jeszcze nie wiem ile mi pozwoli u siebie zostać. A czemu pytasz ?
- Bo chciałbym się z tobą spotkać ale dziś nie mogę. I chciałem wiedzieć ile mam czasu.
Nie powiem bo zamurowało mnie po jego wyznaniu. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć i musiał wtedy to zauważyć ,ponieważ szybko zadał mi kolejne pytanie.
-Kiedy masz czas ? I czy w ogóle masz ochotę się ze mną spotkać?!
- Pewnie. Mogę się dopasować.
- No to może być piątek ?!
- No pewnie tylko powiedz mi gdzie?
- A znasz trochę to miejsce?
- Tak średnio.
- To może podasz mi swój adres to bym po ciebie przyjechał?
- Niech Ci będzie.
Wyjęłam z torebki kartkę i zapisałam chłopakowi mój adres i numer telefonu. Pamiętam ,że miałam pewne obawy do tego co robię no ale przecież raz się żyje... Później ja poszłam w swoją stronę a on w swoją ... To był chyba najpiękniejszy dzień w moim życiu. Z tych pięknych wspomnień wyrwał mnie głos krzyczących dziewczyn. Jak zwykle pewnie kłóciły się o jakieś kosmetyki. Ale z jednej strony się cieszę bo przypomniały mi ,że muszę już wychodzić i koniec mojego słodkiego lenistwa. Była 8:30 miałam jeszcze pół godziny na dojazd a miałam nie daleko bo było to 15 min na pieszo. Więc żeby się nie spóźnić do nowo zdobytej pracy wyszłam już z domu. Zaraz po wyjściu złapałam za papierosa i rozkoszując się dymem rozchodzącym w moich płucach zmierzałam do miejsca w którym miałam spędzić kolejne 8 godzin. Doszłam po 20 minutach. Wchodząc zapytałam się gdzie mam iść. Jakaś starsza pani pokierowała mnie na 10 piętro tam znajdował się gabinet szefa. szybko poszłam do widy nie musiałam na nią długo czekać. Po jakiś 10 minutach znalazłam się pod pomieszczeniem. Zapukałam i czekałam aż usłyszę słowo "proszę" po nim weszłam do środka.
- Pani Kwiatkowska prawd?
Odezwał się mój pracodawca.
- Dzień Dobry, tak to ja.
- Witam. Czekałem na panią. Jest pani co prawda u nas pierwszy raz ale niestety nie mam innego wyjścia, muszę rzucić panią na tak zwaną głęboką wodę. Dostanie pani jeden zespół muszą nagrać dziś koniecznie piosenkę ale osoba która się tym zajmowała jest chora a nie mam możliwości oddać je komuś stąd, ponieważ każdy ma już na dziś jakieś plany więc zostaje mi tylko pani. I jeszcze jedno mogę do ciebie mówić po imieniu? Nie obrazisz się?
- Oczywiście ,że może pan.
-  Świetnie. To jak podejmiesz się tego Agata?
- Oczywiście i obiecuję nie zawieść.
- Wierzę w ciebie.
- A mogę wiedzieć tylko kto to będzie?
- Dowiesz się w swoim czasie. Będą za jakieś 15 minut. Teraz ktoś cię szybko oprowadzi po firmie.
- Dobrze.
Jakaś brunetka weszła do pokoju i zabrała mnie oprowadzając po danym obszarze.
- Jestem Monik. A ty?
- Agata.
-Miło mi.
Dziewczyna posłała mi uśmiech co ja odwzajemniłam.
- Monik długo tu pracujesz?
- Od jakiś 5 lat. A co?
- To może będziesz wiedziała o kim mówił dziś szef?!
- Jasne ,że wiem. Nie powiedział Ci?!
- Nie.
- Pewnie dostaniesz chłopaków.
- Jakich?!
- Młoda czwórka grających. Nie wiem nawet czy nie jesteście w podobnym wieku.
Znów posłała mi serdeczny uśmiech.
- Jak się nazywają?!
- Dowiesz się.
- Gdzieś to już słyszałam.
- Choć zaprowadzę cię do studia. Zaraz przyjdą.
- Ok.
Zjechałyśmy windą na 6 piętro. Jakaś zgraja już czekała  przed pokojem. Nie mogłam uwierzyć to byli nie sami jak ....









___________________________________________________________
Hejo ❤️  Tak oto mamy prolog. Jak wam się podoba?
Liczę na opinie. Bo nie jestem przekonana czy warto pisać.
Czy ktokolwiek będzie chciał to czytać. Niedługo postaram
się dodać 1 rozdział :3
Buźki ❤️ 

wtorek, 10 czerwca 2014

Bohaterowie

Głowni bohaterowie :


Connor Ball - przystojny 18 latek o blond włosach i niebieskich oczach potrafiący grać na gitarze a także świetne piszący teksty oraz pięknie śpiewający, ma młodszego brata o imieniu Lewis,  jest jednym z The Vamps. 


Agata Kwiatkowska - śliczna 18 latka o blond długich włosach i zielonych oczach jej pasją jest muzyka z którą wiąże swoją przyszłość, jest polką która od 2 lat mieszka z ciotką w Londynie. Ma starszego brata, który pozostał w Polsce. Jest na praktykach w wytwórni "Mercury Records" .


Bradley Simpson - przystojny 19 latek , brunet o brązowych oczach, potrafi grać na gitarze, pianinie oraz ukulele. Ma starszą siostrę o imieniu Natalie. Jest głównym wokalistą The Vamps oraz najlepszym przyjacielem Connor'a.


James McVey - przystojny 20 latek , blondyn o niebieskich oczach gra na gitarze, śpiewa chórki oraz komponuje teksty dla swojego zespołu. Ma młodszą siostrę o imieniu Sophie. 

  
Tristan Evans - przystojny 20 latek, blondyn o niebieskich oczach, gra na perkusji, gitarze oraz pianinie a także robi chórki w zespole. Ma siostrę i brata.


Niall Horan - przystojny 21 latek, blondyn o niebieskich oczach, jest najlepszym przyjacielem Agaty. Poznali się przypadkiem na lotnisku wpadając na siebie. Od tamtej pory są przyjaciółmi. Chłopak gra na gitarze, pisze własne teksty, które jako pierwsza może usłyszeć tylko Agata. Jest jednym z One Direction.




W pozostałych rolach :

Harry Styles (20 l.), Zayn Malik(21 l.), Liam Payne (21 l.), Louis Tomlinson (23 l.), Luke Hemings (18 l.), Calum Hood (19 l.), Michael Clifford (19 l.), Ashton Irwin (20 l.), Amanda Parks (19 l.), Cami Parks (18 l.)








_______________________________________________________
Hejo <3 Tak oto mamy bohaterów niedługo postaram się
dodać prolog  :3 Liczę na szczery komentarz pod dalszymi
rozdziałami :* Nie boję się krytyki ^^
Buźki <3 <3